Jeszcze dwa dni temu kiedy „roztapiałam” się we francuskim słońcu marzyłam o tym, aby było chłodniej. Chociaż trochę – na tyle, aby pot ściekający strużkami po moim czole nie przeszkadzał mi w czytaniu.
Dziś, kiedy moje życzenie się spełniło i pisząc ten artykuł widzę szare ściany bloku naprzeciwko oraz krople deszczu delikatnie uderzające o balustradę myślę, że jednak trochę słońca by nie zaszkodziło J
I jak tu człowiekowi dogodzić?
Wróciłam z wakacyjnych wojaży. I skoro przez moment ogarnęła mnie panika, że nie pamiętam hasła do komputera, to chyba znak, że wakacje były udane J
Tak, nie zabieram komputera na wakacje. Ograniczam też korzystanie z telefonu i internetu do niezbędnego minimum.
Oddaję się odpoczynkowi całą sobą. To czas, który chcę w jak największym stopniu poświecić odpoczynkowi – fizycznemu, mentalnemu, psychicznemu oraz byciu z moją rodziną.
Urlop planuję zazwyczaj w taki sposób, aby moje ciało mogło nabrać sił, dlatego wysypiam się na maksa i planuję leniuchowanie. Zwłaszcza na początku urlopu jest mi to bardzo potrzebne, bo zazwyczaj jestem zmęczona dopinaniem spraw, pakowaniem i organizacją.
Lubię leżeć na plaży. Ale pod warunkiem, że mam ciekawą lekturę. Dlatego zawsze zabieram ze sobą kilka książek. Mój mąż nie jest w stanie zrozumieć, czemu pcham tomiska do walizki, a potem jeszcze wożę je w plecaku kiedy wybieramy się na jakąś wycieczkę J
Chociaż sprawa jest dość oczywista (on zresztą to wie) – jestem uzależniona… Uzależniona od czytania… I nic na to nie poradzę J
Każdego roku podczas urlopu mogę się temu nałogowi oddawać prawie bezkarnie i to w czasie prawie nieograniczonym.
Dlatego w tym roku podczas urlopu przeczytałam prawie 5 książek (piszę prawie, bo piątą właśnie kończę). Łącznie to blisko 2 tysiące stron!
Odkryłam dwie nowe dla mnie polskie autorki piszące w odmiennym stylu. Każda z przeczytanych powieści była niezwykle wciągająca. Cieszę się, że mamy tak duży wybór w polskiej literaturze kobiecej.
Tak, ale nie tylko na czytaniu i leżeniu powinny upłynąć wakacje. Byłoby wielką głupotą przelecieć szmat drogi i nie odkryć uroków miejsc, w których przebywamy.
Zatem było również zwiedzanie! Nieodłączny element naszych wakacyjnych wypraw. Obydwoje z mężem lubimy poznawać nowe miejsca, odkrywać uroki lokalnej przyrody i zetknąć się z kawałkiem historii.
W tym roku również mogliśmy wiele niezwykłych miejsc zobaczyć na własne oczy.
Francuskie Lazurowe Wybrzeże obfituje w urokliwe miejsca, które przetrwały w zazwyczaj dość dobrym stanie aż do chwili obecnej.
Jednym z nich jest miasteczko Eze położone na wzniesieniu między Monako, a Niceą. Z jego starej, zamkowej części rozciągają się niesamowite widoki na wybrzeże i zatokę pełną małych łódeczek oraz wielkich jachtów. Spacer malowniczymi, wąskimi uliczkami które dają pełen wytchnienia cień kiedy z nieba leje się prawdziwy żar oraz piękne widoki są naprawdę niesamowitym przeżyciem.
Innym godnym polecenia jest założone przez Greków miasteczko Antibe z bardzo dobrze zachowaną twierdzą z XVI wieku, w której przez kilka dni więziony był Napoleon; pięknym starym miastem i Muzeum Picassa.
Jeśli do tego dołożymy malowniczą ścieżkę ciągnącą się wzdłuż wybrzeża półwyspu, to mamy zapewnione atrakcje na cały dzień. Jaki piękny to widok możecie zobaczyć w obrazku na początku wpisu 🙂 Mam nadzieję, że będziecie równie zauraoczeni jak ja!
Oczywiście należało również odwiedzić Monako z luksusem wyłaniający się z niemal każdego kąta oraz Cann, gdzie poczułam się prawie jak prawdziwa gwiazda pozując do zdjęcia na czerwonym dywanie J
Jeśli do tego dodam, że udało mi się w ciągu tych kilkunastu tygodni obejrzeć wszystkie odcinki mojej ukochanej Ani z Zielonego Wzgórza, to mogę tylko powiedzieć jedno – Wakacje uważam za niezwykle udane J
Najnowsze komentarze